Zróżnicowana dieta. Produkty pochodzące z mleka

Z odżywianiem jest tak samo jak z ćwiczeniami siłowymi - im większa różnorodność, tym lepsze rezultaty. Nie powinno się ograniczać diety tylko do piersi kurczaka, wołowiny i ryżu. Ważne, a niedoceniane są produkty mleczarskie, obfitujące w równie wartościowe składniki odżywcze, jak w tradycyjnie konsumowanych produktach. Produkty pochodzące z mleka zawierają zarówno proteinę serwatkową, jak i kazeinę oraz aminokwasy rozgałęzione i glutaminę, a zatem byłoby lekkomyślnością rezygnować z czegoś takiego.

Oczywiście, w wielu wypadkach trudno jest skorzystać z tej oferty tylko dlatego, że w organizmie brakuje enzymu laktazy, który ułatwia trawienie laktozy [cukier mleczny] zawartej w mleku. Jak na złość, nierzadko sami przyczyniamy się do eliminacji tego enzymu, rezygnując z picia mleka na jakimś etapie naszego życia. Co wtedy się dzieje w organizmie? Mówiąc kolokwialnie - enzym wynosi się precz, albo zamraża swoje właściwości. Aby go „przywołać do porządku", należy stopniowo, w bardzo małych ilościach pić mleko, albo zainwestować w suplement laktazę, którą stosuje się na pół godziny przed piciem mleka.

Picie mleka nie jest jakimś „powrotem mody" na ten produkt. Jest praktycznie uzasadnionym wyborem. Pamiętajmy, że sprawa nie dotyczy tylko nietolerancji na mleko. Pijemy miks serwatkowy lub kazeinowy, a tymczasem nie zdajemy sobie sprawy, że ten miks w dużej części nie musi akurat posłużyć rozbudowie komórek mięśniowych. Nie musi dlatego, że nie będzie przerobiony na mikroskładniki nadające się do wchłaniania, ponieważ... nasz organizm nie toleruje surowca, z którego miks został wyprodukowany!

I co wy na to? Mleka nie pijecie, bo wywołuje ono rewolucję w żołądku, natomiast miks np. serwatkowy owszem, bo smaczny i da się wypić. Niestety, rezultat wcale nie jest taki, jakiego oczekujemy. Naukowcy niejednoznacznie sugerują, że pełne wykorzystanie przez organizm protein mlecznych zależy od tego, czy ten organizm toleruje produkt wyjściowy, a więc mleko! W przeciwnym wypadku miks „idzie na przemiał". Obróbka chemiczna, owszem, ułatwia transport przez drogi trawienne, ale nie gwarantuje wchłaniania.

 Co zatem robić? Sprawa jest w miarę prosta: trzeba nauczyć własny żołądek, „jak ma się zachować", gdy otrzyma dawkę białego napoju. Naukę zaczynamy od jogurtu, kefiru oraz różnego rodzaju napojów smakowych przyrządzanych na mleku. Stosujemy małe dawki, zwiększając je z czasem, gdy zwiększy się nasza „odporność". Jeżeli będzie bardzo trudno, to należy się zaopatrzyć w laktazę kapsułkowaną, ale w większości obserwowanych wypadków naprawdę organizm przyzwyczaja się do mleka. [Nawiasem mówiąc, organizm można przyzwyczaić do wielu ryzykownych rzeczy, a wśród nich znajduje się choćby jad węża - stopniowanie mikrodawek tego „suplementu" pozwala hodowcom przeżyć w razie ukąszenia]. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na pewien aspekt doboru mleka. Otóż ze wszystkich stron słyszymy, że powinno się pić mleko odtłuszczone, tymczasem naukowcy zajmujący się problemem przydatności mleka dla „żywego organizmu" oświadczają wcale niejednoznacznie, że wśród tego, co mamy do dyspozycji, a mamy na ogół tylko „mleko przemysłowe" - najgorszym wyborem jest... mleko odtłuszczone, które dzięki „obróbce technicznej" zostało wyczyszczone z większości składników odżywczych! Tak więc wybór należy już tylko do nas. W kontekście mieszanki proteinowej mleko jest tylko rozpuszczalnikiem, więc jego wartości nie należy przeceniać.

Przeczytaj też o
Omega-3 Czy brać i ile brać?
Dieta na masę i siłę